Neurofizjologia i psychoneuroimmunologia emocji

Istnieje wiele kontrowersji, czym jest emocja. Dlatego to, co przedstawiam poniżej, może się też wydać kontrowersyjne. Jest też wiele sposobów patrzenia na te same zjawiska i to, co się widzi, zależy od obserwatora. Przedstawiony tutaj punkt widzenia odpowiada mojej wiedzy, filozofii i ma natychmiastowe zastosowanie terapeutyczne. Swoje wywody popieram historyjką z włamywaczem oraz badaniami poznawczo-neurofizjologicznymi.

Strach

Najczęściej dzieli się emocje na negatywne (np. strach, złość) i pozytywne (np. radość, miłość). Zgadzając się z Maultsby\'m uważam, że należy wyróżnić jeszcze emocje neutralne (jak spokój, stan błogości) (Maultsby, 1992). Oznacza to, że zawsze mamy jakieś emocje w spektrum od negatywnych, poprzez neutralne, do pozytywnych. Oczywiście najbardziej świadomi jesteśmy odczuwania skrajnych emocji i dlatego zapominamy o neutralnych, które z wielu perspektyw są bardzo zdrowe (patrz wyżej „relaks-stan błogości-endorfiny”).

Strach jako emocja podstawowa jest względnie dobrze zbadany w porównaniu z innymi emocjami i dlatego stanowi dobry przykład do rozważań. Reakcje fizjologiczne pod wpływem strachu (znieruchomienie, zwolnienie pracy serca, a następnie palpitacje, gęsia skórka, zimny pot itp.) przebiegają bardzo podobnie u wszystkich ludzi niezależnie od pochodzenia, rasy, kultury itp. Oznacza to, że mamy podobne mózgi.

Historyjka z włamywaczem

By pomóc swoim pacjentom i studentom zrozumieć, skąd się biorą emocje, uciekam się do mini-horroru (Maultsby, 1999). Proszę ich o wyobrażenie sobie następującej sytuacji: Wyobraź sobie, że samotnie śpiąc w nocy w swoim domu nagle przebudził cię hałas w przedpokoju. Wstrząsnąłeś się na jego dźwięk i pierwszą myślą było: „To jest włamywacz”. Większość naszych pacjentów wie, co mogliby dalej sobie pomyśleć: „Włamywacz może mnie pobić, może mnie ograbić i zniszczyć mój dom, oh, on może mnie zabić” i bez trudności wyobrażają sobie w takiej sytuacji odczuwanie silnego lęku. Wyobraź sobie dalej, że cały w strachu podchodzisz do telefonu, by zadzwonić na policję. Już masz wybrać numer i w tym momencie przypominasz sobie, że wcześniej tego dnia przypadkiem natknąłeś się na twojego najlepszego przyjaciela ze szkolnej ławy - Stacha, który na kilka dni przyjechał do twojego miasta w interesach. Zaprosiłeś go do swojego domu, ale ponieważ Stachu miał być zajęty do późnego wieczoru, dałeś mu zapasowy klucz do swego domu i poprosiłeś, by cię zbudził jak przyjdzie. W momencie gdy sobie to przypomniałeś, twoje myśli natychmiast ulegają zmianie: „To nie włamywacz, tylko Stachu, zaraz się zabawimy!” i twój intensywny lęk jest natychmiast zastąpiony intensywną radością ze spotkania ze starym, najlepszym przyjacielem. Zauważ, że hałas był ten sam, ale kiedy zmieniłeś swoje myśli z „to jest włamywacz” na „to jest Stachu”, twoje emocje uległy też natychmiastowej zmianie.

Żaden lek nie mógłby tak szybko zadziałać, by tak szybko zamienić intensywny strach na radość. Taka jest siła naszych szczerych przekonań. Oczywiście w sytuacjach terapeutycznych prawie nie zdarza się takie nagłe przeskoczenie ze skrajnie negatywnych (np. lęk wysokości) do skrajnie pozytywnych emocji. Z reguły najpierw odczuwa się emocję negatywną coraz mniej intensywnie i z czasem zaczyna się ją odczuwać neutralnie (przy skutecznej terapii). Osoba ta może w dalszym ciągu pracować nad odczuwaniem pozytywnych emocji, wobec czego odczuwała negatywne i cieszyć się uprawianiem np. spadochroniarstwa.

Powróćmy do naszej historyjki. Wyobraź sobie, że z radością wybiegasz z pokoju krzycząc „Stachu kochany!” i w tym momencie otrzymujesz silne uderzenie kija baseballowego. Jest przecież możliwe, że zbiegiem okoliczności, kiedy miał cię odwiedzić Stachu, w tę samą noc włamywacz postanowił się zakraść do twojego domu. Co to nam mówi o pracy ludzkiego mózgu? Że mózg nie dba o fakty. Natomiast to, co sobie szczerze pomyślimy, o czym jesteśmy „święcie przekonani”, mózg natychmiast przetworzy w naszą wewnętrzną rzeczywistość wirtualną i ta wirtualna rzeczywistość będzie podstawą kontroli naszych emocji i działania. Dlatego to nasze myśli, przekonania i postawy decydują o tym, jaką wewnętrzną, wirtualną rzeczywistość przekształci je nasz mózg i jakie emocje odczujemy, i jak się będziemy zachowywali. Oczywiście myślenia, emocji i działania doświadczamy równocześnie. Ponadto w dobrze wyuczonych sytuacjach „działamy, zanim mieliśmy czas coś pomyśleć” - jest to kierowane postawami, których dyskusja wykraczałaby poza ramy tego artykułu (Maultsby, 1992, 1998, 1999).

Neurofizjologia strachu

Ponieważ przytoczone poniżej badania były przeprowadzone na szczurach, ich odniesienie do zachowań ludzkich jest tylko hipotetyczne. Tak szczegółowa dokumentacja zjawisk w ludzkim mózgu przy dotychczasowych technikach nie jest jeszcze możliwa. Możliwe, że zarówno te badania, jak i wnioski, jakie z nich wyciągam, nie odnoszą się do wszystkich emocji ani nawet do wszystkich zaburzeń lękowych (choć wiele wskazuje, że tak). Przyszłe badania pokażą.

Nie wdając się w szczegóły w skrócie przedstawiam struktury nerwowe i mechanizmy leżące u podłoża strachu oraz ich związki z psychoneuroimmunologią. Jak już wspomniałem, strach odczuwamy w dość stereotypowy sposób. Najpierw możemy wstrząsnąć się (n.p. niespodziewanie słysząc głośny hałas). Następnie możemy zamrzeć w bezruchu i serce może zwolnić rytmu i dostajemy „gęsiej skórki”. Wtedy prawie natychmiast nasze serce zaczyna walić, wzrasta ciśnienie krwi, oblewa nas zimny pot, robimy się bladzi, źrenice się rozszerzają itd., wszystko po to, by przygotować nas do reakcji walki lub ucieczki. Oczywistym jest, że te reakcje są instynktowne i zachodzą bez naszej woli. Mimo, że różne drogi nerwowe odpowiedzialne są za poszczególne reakcje, każda z tych dróg ma swój początek w jądrze środkowym ciała migdałowatego. Innymi słowy, jak w każdej reakcji bezwarunkowej, podłożem wszystkich elementów typowej reakcji strachu są genetycznie zaprogramowane struktury neurologiczne. Oznacza to, że aktywacja środkowego jądra ciała migdałowatego będzie prowadziła do przewidywalnej stereotypowej fizjologicznej reakcji strachu.

Skąd jednak jądro środkowe ciała migdałowatego wie, że ma wyzwolić reakcję strachu? Należy tu podkreślić rolę nowej kory mózgowej i procesów kojarzeniowych w niej zachodzących. Oznacza to, że nasza reakcja na bodziec (w naszej historyjce hałas) zależeć będzie od tego, jakie znaczenie przypisze kora temu bodźcowi. Jeżeli przypisze mu negatywne dla przeżycia znaczenie (np. „włamywacz”), wtedy informacja ta poprzez jądro boczne ciała migdałowatego jest przekazana do jądra środkowego ciała migdałowatego i zostaje wyzwolona kaskada stereotypowej reakcji strachu. Natomiast jeżeli nasza kora przypisze bodźcowi pozytywne znaczenie (np. „przyjaciel”), wtedy zupełnie inny zestaw dróg nerwowych jest aktywowany, lęk znika, a my odczuwamy „stereotypową reakcję radości”.

Jakie z tego wypływają wnioski? Po pierwsze, nasze reakcje emocjonalne są wbudowane w nasz mózg. W zależności od tego, jakie znaczenie przypisze kora nowa bodźcowi, odpowiednia droga nerwowa będzie uaktywniona i ta droga zawsze będzie prowadziła do takiej, a nie innej reakcji emocjonalnej i fizjologicznej. Po drugie, wygląda na to, że uczenie się emocji jest uczeniem się znaczeń bodźców. To znaczy uczymy się, co myśleć o danym bodźcu, uczymy się odpowiednich przekonań i postaw wobec tego bodźca i te myśli, przekonania i postawy kontrolują, jakie części mózgu będą uaktywnione, a jakie nie oraz jakie reakcje emocjonalne i fizjologiczne będziemy odczuwać (Wirga, 1999).

Jakie ma to wszystko znaczenie dla psychoneuroimmunologii?

Otóż olbrzymie. Po pierwsze, ciało migdałowate jest częścią układu limbiczno-podwzgórzowego - siedliska naszych emocji i kontroli procesów immunologicznych. Wiele dróg wiedzie od jądra środkowego ciała migdałowatego, poprzez autonomiczny układ nerwowy (współczulny i przywspółczulny), hormonalny i neuropeptydowy do układu odpornościowego. Wiemy, że u ludzi zaburzeniom lękowym towarzyszą zaburzenia układu odpornościowego. Wiele wskazuje na to, że takie może być tych zaburzeń podłoże.

Przecież każdy z nas czasami przypisuje nadmiernie negatywne znaczenia wielu fizjologicznie obojętnym, choć niepożądanym bodźcom (jak deszczowa pogoda, kolejka w sklepie, korek uliczny itp.). Jednak gdy zbyt wielu fizjologicznie obojętnym, a często występującym niepożądanym bodźcom przypiszemy nadmiernie negatywne znaczenia (tzn. mamy o nich negatywne myśli przekonania i postawy), oczywistym jest, że będziemy w stanie ustawicznego napięcia emocjonalnego. Ponieważ ciało migdałowate wydaje się być tą strukturą mózgu, która przetwarza procesy myślowe na procesy emocjonalne i fizjologiczne (włączywszy odpornościowe), taki stan napięcia może mieć istotne znaczenie zdrowotne (Wirga, 1999). Wiedzie nas to do spostrzeżenia, że to, co myślimy na co dzień ma znaczenie nie tylko dla komfortu, ale też zdrowia somatycznego.



Zobacz również: