Zapobieganie stresowi

Zapobieganie stresowi ujęte jest w dwóch punktach w szczegółowym opisie szkoleń:


Można ogólnie powiedzieć, jak widać po tytułach szkoleń, w tym dziale podzieliliśmy temat na dwa różne podtematy:

Unikanie stresu wiąże się ze zmianą zachowań, tj. rzeczywistym, a nie tylko teoretycznym, jak to się często dzieje na szkoleniach, nauczeniu się innej reakcji na te same bodźce stresujące (tak zwane stresory, czyli zdarzenia, osoby, myśli czy zachowania, na które reagujemy stresem). Jeszcze raz zaznaczam, iż nie wystarczy wiedzieć jak inaczej reagować, lecz trzeba się nauczyć inaczej reagować!Nie sama wiedza leczy, lecz jej stosowanie” – motto to będzie towarzyszyło nam przez cały czas, gdyż ludziom się wydaje, iż wystarczy o czymś przeczytać lub porozmawiać, aby wszystko zmienić. To niezły początek, lecz efekt uzyskamy dopiero po rzeczywistej zmianie naszych zachowań. Czasami dokonuje się to samoczynnie, gdyż jak my się zmieniamy, to i nasze zachowania w konsekwencji się zmieniają. Lecz to wymaga czasu i dogłębnej zmiany myślenia, a tym zajmujemy się w następnej części terapii antystresowej - rozwiązywanie przyczyn stresu.

W tym szkoleniu staramy się zwrócić uwagę na postawę asertywną w życiu. Niby każdy wie, co to jest asertywność i że trzeba przyjąć postawę asertywną, aby się nie stresować, ale konia z rzędem temu, kto potrafi ten temat przekuć na praktyczne zachowanie np. w pracy. Zależność, podległość i właśnie stres związany z nakładaniem na nas zadań, które czasami są nieadekwatne do naszych możliwości, stwarza swoistą mieszankę stresu, złego samopoczucia czy tylko frustracji. Mało tego, frustracja wynika z tego, iż wiemy, że powinno być inaczej, a mimo tego tkwimy w tym „zaklętym kręgu” nie wiedząc jak go przerwać. Myślimy sobie - szef to ma dobrze, bo nie ma takich stresów, tyle że jak w końcu zostajemy już szefem, to stresów nam przybywa, a nie ubywa. I dopiero wtedy mówimy, kiedyś to, co ja miałem (miałam) za stresy, teraz to dopiero jest horror!

Niby można zastosować starą zasadę: „Nie stresuj się drobiazgami”, a drugi punkt tej zasady mówi: „wszystko to drobiazgi”, lecz nie do końca się zgadzamy, szczególnie z drugim punktem. Jest wiele ważnych rzeczy i osób w naszym życiu, na których nam zależy i intuicyjnie czujemy, że to jest dla nas ważne. Tyle tylko, iż często postępujemy tak, iż wygląda, jakbyśmy zupełnie to „odpuścili” czy wręcz chcieli stracić! Praca, na której nam zależy, partner, który jest ważny (może nawet najważniejszy w życiu), zdrowie czy ukochane dzieci. Jednakże do pracy potrafimy się notorycznie spóźniać, z partnerem pokłócić, zdrowie rujnować (każdy ma jakiś swój ulubiony sposób), a na dzieci się wściekamy, szczególnie jak jesteśmy bezradni, nie wiemy, co właściwie z tym zrobić.

Występuje tu element auto-utrudniania czy też autodestrukcji, postępowaniu wbrew sobie, wbrew swoim głębokim intencjom. Tym bardziej się złościmy, frustrujemy i stresujemy.

Czy możliwa jest zmiana? Czy już tacy jesteśmy i nic się na to nie poradzi?

Jesteśmy sumą swoich doświadczeń, raczej nie urodziliśmy się zgorzkniali, złośliwi czy podstępni. Widzimy to po innych małych dzieciach, iż są słodkie, ufne i kochane, bo nie mają właśnie wyżej wymienionych cech. Możemy przyjąć, iż my też tacy byliśmy, tyle tylko, że nasze doświadczenia nas później ukształtowały na osobę, jaką teraz jesteśmy. Zatem jeżeli widzimy, iż często postępujemy niezgodnie ze swoimi intencjami, swoim głębokim i długofalowym interesem, to znaczy, iż nasze doświadczenia nie do końca korzystnie nas ukształtowały. Czas najwyższy to świadomie zmienić! I to właśnie staramy się zrobić na kursie Unikanie stresu – „Asertywność czy Stres”.



Rozwiązywanie przyczyn stresu - „Terapia antystresowa - trwałe pozbycie się przyczyn stresu” to już bardzo zaawansowane szkolenie, zalecane dopiero po przejściu dwóch poprzednich (patrz strona główna – Szkolenia), gdyż to jest już nieomal terapia indywidualna. Dlatego grupy na tym szkoleniu powinny być już niewielkie i dobrane co do rodzaju problemów.

Nic oczywiście nie zastąpi terapii indywidualnej u dobrego specjalisty, lecz nie wszyscy potrzebują tak zaawansowanej pomocy. Raczej większość z nas jakoś sobie radzi i tyle tylko, że czasami dopadają nas problemy, które wydają się być „przywiązane” do nas. Zdarzają się cyklicznie lub stale jesteśmy z tego powodu zestresowani. To oznaka, iż jakaś część naszej osobowości tak działa, że powoduje dany problem, niejako go wywołując. Np. brak pieniędzy, konflikty, poczucie niedowartościowania czy permanentnego braku czasu.

Na tym ostatnim przykładzie można pokazać, jak działa nasza osobowość. Przecież każdy się zgodzi, że doba ma 24 godziny dla każdego. Zatem jak to się dzieje, iż jedni mają czasu w nadmiarze, a inni stale za mało. Ci „zabiegani” powiedzą: bo tyle mam obowiązków, tyle muszę zrobić, inaczej świat się zawali! Naprawdę się zawali? Czyżby słońce przestało wschodzić, a ptaki przestały śpiewać? To tylko nam się wydaje, że muszę. Trzeba zadać inne pytanie, dlaczego tak się nam wydaje? Co chcemy przykryć gorączkową aktywnością? Są to najczęściej zachowania wyuczone (kompulsywne) czy kompensacyjne ( zamiast czegoś).

U podłoża naszej psychiki jest zawsze lęk. Lęk ukryty, niewysłowiony i często nieświadomy. To on chowa się za naszymi nieracjonalnymi, nieasertywnymi działaniami. On też jest bezpośrednią przyczyną stresów. Trudny do zwalczenia, bo nieświadomy i ukryty na dnie naszej duszy (osobowości). Samo jego wydobycie i wysłowienie już nas inaczej emocjonalnie kształtuje. Emocje z kolei to niezwykły „kompas”. Kompas, który znakomicie prowadzi nas przez życie i pozwala podjąć właściwe decyzje, o ile nie są zdeterminowane przez nieświadomy lęk. Zatem cokolwiek chcielibyśmy zrobić z naszymi emocjami, to i tak wracamy do podłoża - osobowości.

Inną ciekawą techniką, którą będziemy stosowali, jest wizualizacja. Często spotykamy się z nią w życiu, tyle że o tym nie wiemy, tj. wyobrażamy sobie podświadomie albo świadomie, np. w snach, różne czarne scenariusze. Jest to tak przejmujące doświadczenie, iż najczęściej budzimy się zlani potem i niezwykle wystraszeni. Mówimy sobie, że to był tylko sen, lecz emocje były prawdziwe! Reakcja fizjologiczna naszego organizmu też (palpitacja serca, pocenie się, suchość w ustach i wszechogarniający strach). Czyżbyśmy zatem nie mogli tego wspaniałego mechanizmu użyć w naszych celach?

Takiemu używaniu wizualizacji zarzuca się często manipulację człowiekiem. A czym są w takim razie filmy? Czy ich też nie będziemy oglądać, gdyż powodują prawdziwe emocje?

Mało tego, to one w zasadzie obecnie najbardziej wpływają na myślenie ludzi, a zatem i na osobowość. Może lepiej by było właśnie celowo zmieniać nasze spektrum doświadczeń, aby uzyskiwać takie cechy, jakie są nam potrzebne, a starać się niwelować, zmieniać te niekorzystne cechy. Czyż nasze życie nie jest tego warte, aby przestać zostawiać go przypadkowi i zdarzeniom, które nas kształtują zupełnie losowo. Czyż to nie jest poważniejsze traktowanie naszego życia?

Semantyk Alfred Korzybski powiedział (sto lat temu): „Uważaj, co do siebie mówisz, bo może się okazać, że słuchasz”. Ile razy powiedziałeś do siebie: „jestem idiotą”, „nic mi się nie udaje”, „to mi się na pewno nie uda”. A jeśli ta sarkastyczna samokrytyka wydaje się dowcipna, została nie tylko w pamięci twoich przyjaciół, ale i twojej? A co z myślami tego samego pokroju, jednakże niewypowiedzianymi? Myślisz, że Twoja osobowość ich nie słyszy? Czas najwyższy zrobić z tym porządek, a świat wtedy się zmieni diametralnie!

Takie poważne podejście do swoich cech osobowości, analiza przypadku i wyciąganie wniosków w połączeniu ze zmianą wzoru myślenia daje najlepsze, a co ważniejsze, najtrwalsze rezultaty w walce ze stresem. Na nic się zda doraźne działanie relaksujące, niwelujące częściowo stres już nagromadzony, jeżeli zaraz będziemy wpadać w te same problemy i ciągle powtarzać ten sam wzór zachowań oczekując, że wynik będzie inny. Wynik niestety będzie taki sam jak zawsze, gdyż takie są prawa przyrody i psychiki (która jest częścią powyższej).

Zatem aby coś się w naszym życiu zmieniło, to my się musimy zmienić! Ta oczywista prawda nie zawsze jest przekładana na zmianę myślenia i zachowań. Najczęściej obecność na tego rodzaju kursach kończy się kiwaniem głową, tak to prawda, muszę to czy tamto zmienić w sobie. Tyle, że nie zmieniam!

Aby tego uniknąć, nie poprzestaję na wykładach, lecz „bezlitośnie” pokazuję psychiczne mechanizmy obronne, służące utrzymaniu wszystkiego w zupełnym zastoju (homeostazie). Najczęściej dopiero nagromadzenie stresu i jego przetworzenie się w chorobę (np. onkologiczną) zmienia człowieka. Wtedy dopiero okazuje się, co jest ważne w życiu i jak powinienem/powinnam naprawdę żyć. Wtedy też w końcu zdobywamy się na odpowiednią perspektywę oceny siebie, a raczej swego postępowania (decentracja).

Ja proponuję nie czekać na chorobę i wymuszone nią zmiany w życiu, lecz poważnie już teraz pomyśleć, jak moje życie powinno wyglądać?

Temu służy to „szkolenie – terapia” i mam nadzieję, iż dzięki mojemu doświadczeniu oraz nowoczesnej wiedzy psychoneuroimmunologicznej (patrz dział PSYCHONEUROIMMUNOLOGIA), zastosowaniu kompilacji wielu efektywnych terapii (Poznawczo-Behawioralnej, RTZ, NLP, Egzystencjalnej) dokonamy zmian, o które nam chodzi. Tylko tak realnie i poważnie możemy zapobiegać stresowi.



Zobacz również: