Zmiana otoczenia (środowiska)

Zmiana środowiska wydaje się być zagadnieniem dość oczywistym. Jeżeli to, w którym obecnie jesteśmy jest dla nas niestosowne, w jakikolwiek sposób nas ogranicza czy też upośledza, trzeba je zmienić na inne, bardziej satysfakcjonujące. Jednakże dlaczego tak się nie dzieje? Dlaczego osoby z widocznymi objawami niezadowolenia nie stosują tej tak oczywistej zasady?

Osoby, które uważnie przeczytały powyższy akapit już wiedzą, iż wszyscy jesteśmy przecież w systemie wielu zależności i mechanizmów psychologicznych. Np. bita żona nie ucieka od męża nie tylko dlatego, iż nie ma dokąd uciekać, ale nie sądzi, aby to mogło coś pomóc. Zresztą równie często następny partner ma takie same skłonności. Dlaczego tak wybiera, czy to jej indywidualny wzorzec zachowań preferuje takich partnerów?

Po części tak. To środowisko ukształtowało jej poglądy i przekonania. Będąc elementem tego środowiska znakomicie wpisuje się w swoją rolę. Ale przecież nie zawsze synowie alkoholików są alkoholikami. Nie do końca można użyć argumentu środowiska patrząc na osoby, które wyrwały się z biedy i patologii społecznej, a dziś zbudowały znakomite rodziny, nie tylko funkcjonujące prawidłowo, lecz często stawiane za wzór. Oto istotny dowód, że człowiek się zmienia i rozwija, jeżeli znajdzie ku temu warunki! Zatem znowu środowisko?

Napisałem „znajdzie”, co sugeruje aktywne poszukiwanie, nie przypadek, szczęśliwy traf, lecz właśnie aktywne poszukiwanie.

Co zatem spowodowało, że niektórzy z nas poszukują? Najczęściej wydaje się, że to „jakieś” geny, biologiczna siła, kręgosłup moralny np. wyniesiony z kościoła. Po części wszystkie te elementy składają się na mechanizm poszukiwania optymalnego środowiska. Najkrócej możemy powiedzieć sprowadzając to do fizjologii, iż jest to poziom pobudzenia emocjonalnego, optymalnej aktywacji fizjologicznej.

Pojęcie „optymalnej aktywacji fizjologicznej” jest dość dobrze zbadanym zjawiskiem psychoneurologicznym, mierzalne poprzez procesy fizjologiczne, takie jak poziom adrenaliny czy kortyzolu we krwi, szybkość akcji serca czy też oddechu. Zatem obserwowalne od zawsze, ale dopiero teraz znalazł należne mu miejsce w wyjaśnieniu naszego działania czy motywacji do tego działania. Dość dobrze tłumaczy trochę irracjonalne niektóre nasze zachowania, takie jak np. granie w kasynie, kiedy nas na to nie stać, podejmowanie nadmiernego ryzyka i igranie ze śmiercią, kiedy wcale nie jesteśmy kaskaderem czy kierowcą rajdowym, czy też zwyczajnego poszukiwania innej pracy, kiedy ta daje nam bezpieczeństwo finansowe. To właśnie brak optymalnego pobudzenia fizjologicznego odpowiada za te i jeszcze wiele innych przypadków nieracjonalnego na pierwszy rzut oka zachowania się ludzi. Każdy z nas potrzebuje odpowiedniej dawki adrenaliny, aby czuć, że naprawdę żyje. Zupełnie nieświadomie poszukujemy jej na co dzień w pracy, związku czy też hobby. Braki w jednej dziedzinie kompensujemy sobie w drugiej.

Będziemy poszukiwać optymalnego pobudzenia na tą chwilę rozwoju (wiek i wykształcenie), kierowani wewnętrzną siłą naszej fizjologii. Tak jak i popęd seksualny jest to nasza biologiczna cecha i nie zawsze da się ją stłumić czy ukryć. Moralność wewnętrzna i środowisko, w którym jesteśmy, znakomicie go cywilizują, tyle że nie zawsze i nie wszędzie! Z optymalnym pobudzeniem jest jeszcze trudniej, gdyż nie jesteśmy świadomi jego istnienia. Mało tego, właściwie nie mamy na niego wpływu poza umiejętnym skanalizowaniem w odpowiednią dziedzinę życia i sublimacją (wyrafinowaniem).

Tym właśnie powinna zająć się prawidłowa terapia. Poszukiwaniem naszego optymalnego poziomu pobudzenia i naszych prawdziwych zainteresowań, które ten poziom aktywizują. Od tego czy znajdziemy takie zajęcie (w pracy, domu, hobby), zależy nasze szczęście i poczucie spełnienia w życiu.



Zobacz również: